Pierwsza.

Zaczęło się od tego, że ktoś uwierzył, że potrafię. A jak! I zapytał, zlecił wręcz, stworzenie lalki na szydełku. Pofruwałam sobie przez chwilę na chmurze z pochlebstw a potem podrapałam po czuprynie i podreptałam na mecz lokalnej drużyny futbolowej, żeby w “zaciszu” drzew otaczających boisko plątać na szydełku ową. Tak, totalnie ignorowałam biegających za piłką…